Tomasz Gajewski – Nowe pokolenie Z

Pokolenie „cyfrowych tubylców” czyli jak się przyjęło mówić pokolenie Z oraz ich następcy z XXI w. powoli, acz nieubłaganie wkraczają w dorosłe życie.

Można powiedzieć normalna kolej rzeczy (vide np. film „Nóż w wodzie” dramat psychologiczny z 1961r obrazujący m.in różnice pokoleń). Tak bywało od tysięcy lat rozwoju społeczeństw. Tym razem zmiany jakie zachodzą w otaczającej nas rzeczywistości są nieporównanie większe niż bywało to kiedykolwiek wcześniej.

Ostatnią znaczącą zmianą, która wpłynęła na losy całych pokoleń była rewolucja przemysłowa z pierwszej połowy XIXw. To dzięki niej świat stał się „mniejszy”. Podróż z Europy do nowej Ameryki statkiem na parę, trwała już nie dwa miesiące lub dłużej, jak to bywało w przypadku żaglowców ale niecałe dwa tygodnie. Za podróżami, które stały się z czasem dostępne dla wszystkich, poszły olbrzymie zmiany w handlu i wymianie kulturowej. Za „podróżami” szły procesy wymiany myśli, poglądów, odkryć, wynalazków czyli transfery szeroko pojętej informacji (przypomnijmy, że kraje socjalistyczne gremialnie ograniczały prawo swoim obywatelom do podróżowania uznając słusznie, że podróżowanie kształci i rozwija obywateli a to rodzi niezależność, która jest zawsze niebezpieczne dla władzy). Na dalsze zmiany nie trzeba było długo czekać. radio, telegraf, telefon i elektryczność dzięki której mogliśmy wydłużać dzień o dowolny czas. W między czasie silnik parowy zastąpił silnik na ropę naftową i jej pochodne. Ta zmiana – powstanie silników spalinowych, spowodowała, że ludzie zaczęli podróżować w powietrzu na samolotach a te jeszcze bardziej zmniejszyły dostępny świat. Z Europy, Ameryka była dostępna już w kilkadziesiąt godzin, a nie dni.

W ramach potoku zmian, które wówczas doświadczał świat mieliśmy dwa punkty zwrotne, swoiste akceleratory postępu, postępu okupionego trudnymi do zrozumienia tragediami całych milionów ludzi – mieliśmy dwie wojny. Teraz wiemy, że były to wojny światowe, które obok zniszczenia i dramatów całych pokoleń i narodów generowały postęp technologiczny, na początku na potrzeby wojen a następnie na potrzeby rozwoju i pozytywnych zmian w dostępnych technologiach. Najlepszym przykładem jest silnik spalinowy nowej generacji czyli silnik odrzutowy (zastosowany do napędzania rakiet i samolotów w połowie 1944r. ). To dzięki temu silnikowi wzmiankowana podróż z Europy do Ameryki trwa obecnie tylko kilka godzin. To olbrzymi postęp, który dokonał się w ciągu ostatnich stu lat.

A pokolenie Z. jak ono się ma do tych zmian. Otóż bardzo specyficznie albowiem postęp technologiczny dotknął bezpośrednio percepcji ludzi (w większości młodych) oraz zmienił sposoby zaspakajania podstawowych potrzeb. Zmiany zaszły w procesach poznawczych. Dlaczego tak się dzieje?

Prześledźmy ten proces. Pierwsza zmiana to komputer osobisty tzw PC a następnie implementacja możliwości komunikowania się takich maszyn. W Polsce ta nowinka szerzej otworzyła się już pod sam koniec XXw. (ok 1997r. PC stał się dostępny finansowo na szersza skalę. Już wówczas przy użyciu modemu internetowego, co było opcjonalnym zakupem, PC miał możliwość komunikowania się za pomocą linii telefonicznych)

Niestety dla twórców internetu (musieli poczekać kilka lat), dopiero szereg innych wynalazków spowodował prawdziwy bum w komunikowaniu się ludzi. Mało kto zdaje sobie sprawę, że obecne możliwości internetu w zakresie przesyłania danych, a to właśnie wiodąca zmiana w technologii, zawdzięczamy mało znanemu Polakowi panu Jarosławowi Dudzie. To dzięki niemu a właściwie opracowanej przez niego kompresji danych ANS, YouTube czy np. Netflix i inne platformy przesyłania informacji w formie tekstów, obrazów, filmów, plików czy programów rozwinęły się na dobre. Jak mówi młodzież weszły na wyższy level. Wcześniej pliki były za duże by szybko je przesłać i choć stworzono kodowanie dźwięku w formacie mp3, kodowanie video np. w formacie divix itd. to dopiero wynalazek Polaka pana Jarosława Dudy połączył wszystkie te procedury, dając jednolite narzędzie dla wszystkich treści (technologia ta umożliwia także nieskrępowane niczym włączanie reklam czyli przerywanie transmisji bez opóźnień i dokładne wznowienie jej w tym samym miejscu. To już zapewne tak nie cieszy użytkowników, choć był czas by się przyzwyczaić).

Ta zmiana ma olbrzymie znaczenie jeśli weźmie się pod uwagę, że wcześniej kompensowano niedostępną jeszcze technologię ANS, prędkością internetu – a ta rozwijała się z trudnościami, bo wymagała olbrzymich nakładów finansowych. Dość przypomnieć, że tzw „szybki internet w Polsce” w roku 2005 to 128kbs. do kosmicznych 512kbs, które dało się przesyłać za pomocą dostępnych kabli i osprzętu. Przy tej predkości, bez nowej technologii, nie było możliwości przesyłania b.dużych plików, wówczas wielkości około 650MB. Gdyby zatem internet zatrzymał się na tym etapie moglibyśmy oglądać strony internetowe z nieruchomymi obrazami, krótkie filmy lub gif’y oraz czytać zamieszczone treści w kolorowych formułach infografik. A i to nie natychmiast ale po odczekaniu, aż treści się prześlą. Takie były ograniczenia technologiczne i funkcjonalne jeszcze w XXIw. Oparte na tych możliwościach strony przypominały książkę drukowaną oparta o wynalazek Gutenberga sprzed wielu stuleci. Owszem, taka nowoczesna książka byłaby bardziej dostępna, była atrakcyjniejszą i nieograniczenie obszerniejszą niż stara książka ale nadal nie odbiegałaby od starego schematu. Dopiero od pojawienia się tzw. smartphonów z ekranem dotykowym oraz nowym systemem android czyli ok 2010r. rynek internetowy zdecydowanie przyspieszył, pozwalając szybko przesyłać a więc i czytać, duże pliki wideo. Dodawanie programów czy ich aktualizacja, zawsze wymagająca szybkich przesyłów, stało się proste (stąd widoczne zwiększenie tzw. aktualizacji obecnie).

A zatem nic nowego. Jednak obecny internet nie jest taki ubogi. I tu dochodzimy do fundamentalnej zmiany, która wyróżnia pokolenie ludzi dorastających w technologiach cyfrowych. Zmiany, która dotyka pokolenie Z, w zakresie komunikacji (ta realizuje b.silną potrzebę przynależności). Przypomnijmy, że rozwojowo adolescencja jest to etap zamiany priorytetu, tu autorytetów pierwotnych – rodziców, na autorytet grupy (rozwój społeczny). W tym naprawdę ważnym momencie, następują kolosalne zmiany w komunikacji pokolenia Z. Komunikacja zmienia radykalnie formułę i opiera się nie jak bywało tysiącleciami, na bezpośrednim kontakcie na zubożony sieciowy kontakt. Skrócono drogę dostępu do drugiego człowieka kosztem jakości kontaktu rozumianego jako przekaz emocjonalno-poznawczy. Przeciętny młody człowiek rozmawiający z drugim poprzez sieć nie czyta nawet do 80%, informacji, które wcześniej stanowiły podstawową zmianę rozwojową. Nie czyta mowy niewerbalnej opartej o tzw. „stary mózg”. Nie potrafi czytać kłamstw, ćwiczyć odraczania gratyfikacji. Nie potrafi wskazać twarzy wyrażającej pogardę (ta emocja najlepiej odzwierciedla stratę komunikacyjną!). A wszystko to w ramach ilościowych i jakościowych skrótów komunikacyjnych – bo palce i uszy bolą… . Nota bene trend do skracania przekazu na rzecz np. gestów komunikacyjnych do jeszcze niniejszych form podchwycili administratorzy mediów społecznościowych – vide YouTube short (prawdopodobnie zauważono, że dłuższe produkcje i tak są po kilku minutach przerywane-zgodnie z tezą – już to widziałem, wiem, że to nudne, znam to wszystko).

To dążenie do skracania informacji nie tylko odpowiada trendom u odbiorców ale zdecydowanie zmniejsza koszty przechowywania gigantycznych ilości treści video generowanych przez ludzi na platformach projekcyjnych takich np. jak wzmiankowany YouTube czy TikTok. I tu powiedzieliśmy najważniejsze słowo – projekcja.

Przy czym użyte określenie „platformy projekcyjne” i samo słowo projekcja nie odnosi się do projekcji treści ale do projekcji znanej z psychologi. Projekcji rozumianej jako mechanizm obronny i projekcji rozumianej jako powszechny proces mentalny tak jak chce tego psychologia społeczna i poznawcza.

Takie rozumienie projekcji pozwala chronić ego przed lękiem poznawczym poprzez doświadczenie go z zewnątrz (koncept psychoanalityczny) ale równocześnie pozwala przewidywać zachowania albo postawy innych ludzi, co znacznie ułatwia, bo upraszcza myślenie (walor energetyczny pracy OUN. Podkreślmy, że tak pojmowana projekcja nie ma waloru prawdy obiektywnej.

Ten właśnie aspekt upraszczania myślenia do minimum to charakterystyczna i wg autora wiodąca cecha pokolenia Z. Niejako determinanta wszystkich innych cech przypisywanych lub widocznych u ludzi tego pokolenia. Cecha, która ćwiczona od wczesnych lat dziecięcych połączona z fizjologią pracy mózgu tworzy spójną właściwość ludzi pokolenia Z. Dodajmy właściwość o cechach stałych, niezmiennych i trwałych.

Autor daleki jest od uogólnień w przypisywaniu cech pokoleniu ludzi wychowywanych w środowisku cyfrowym, a jest ich sporo. Są tu banalne opisy jak np. cyfrowi tubylcy (opis poetycki), indywidualiści ceniący wyrażanie swej unikalności i różnorodności (czy znamy pokolenia młodych, którzy nie posiadali tych cech?), zaangażowani społecznie w kwestie równości, sprawiedliwości czy zmian klimatycznych. To nie koniec. Pokoleniu Z przypisuje się cechy takie np. jak; preferowanie alternatywnych form edukacji (kursy zamiast szkoły) czy preferowanie form pracy zdalnej, zapominając, że np. praca zdalna czy e-learning, szkolenia on line to sposoby narzucone (bezalternatywnie) kilka lat temu w związku z pandemią 20roku. Oczywiście przez to, te sposoby funkcjonowania, a nie inne stały się powszechne. Traktowanie ich jednak jako swoistych cech, tu ludzi wychowywanych w cyfrowym świecie, jest pozbawione podstaw i jest absurdalne z puntu widzenia przyczynowości (z biegiem czasu przyczynowość może stać się rutyną bezrefleksyjną w której przyczyna i skutek zaczną się zacierać).

A zatem podsumowując. Cechą wyróżniającą wg autora pokolenie Z, spośród innych np. millenialsi, hipisi itp – tzn ludzi wzrastających w określonym czasie, kulturze, tu cyfrowym świecie, który obejmuje urodzonych w XXI w. jest projekcja, rozumianą jako formuła upraszczania i skracania czasu pracy mózgu!

Oczywiście projekcja pełni funkcje znane z psychologi ale tu funkcja obronna, niepsychotyczna lub wymieniana wcześniej, funkcja poznawcza, jest drugorzędna. Liczy się skutek- wypadkowy spadek w trenowaniu OUN na rzeczywistości na rzecz gotowych danych. Przyczyny są w tym kontekście bez znaczenia, choć należy w tym miejscu dodać, pewien nowy akcelerator zmian. Tym akceleratorem jest powszechne i bezrefleksyjne korzystanie z AI, traktowanej jako sztuczna choć w pełni wolna osobowość cyfrowa, która skraca czas naszego myślenia. Tymczasem AI to tylko model językowy, program warunkowany przez twórców, który to model nie skraca ale zastępuje własne myślenie.

Skoro jesteśmy przy AI, kilka uwag na marginesie o tym jak funkcjonuje. Współczesne modele są kontrolowane w dostępie do wiedzy, którą mogą analizować udzielając odpowiedzi. Proces w przypadku szczególnych danych nazywany jest RLHF (Reinforcement Learning from Human Feedback – jest to długoterminowe, wielokrotnie powtarzane uczenie AI na bazie: pytanie-wzorcowa odpowiedź. Innym modelem uczenia się jest FineTuning, dla mniej wrażliwych danych. Ten proces jest szybki). Realnie to praca setek/tysięcy ludzi do której zachęcają reklamy pt; „nie jesteś informatykiem, to bez znaczenia! Zarobisz b.dużo pracując w branży AI„. Jak na złość większość „trenerów AI” działając pod nadzorem menedżerów nie zarabia kroci, choć dużo jak na warunki lokalne np. w Indiach czy na Filipinach., Trenowanie na końcu polega na weryfikacji czy odpowiedź AI na „temat X” jest zgodna z oczekiwanym „kluczem Y” i to niezależnie od budowy zdania i „sztuczek erystycznych”pytającego. Dlatego fikcją jest popularne myślenie, iż model AI w wersji nam dostępnej „sam rozumie świat” i to niezależnie od opinii twórców. Dostrajanie AI do właściwej narracji trwa ok 1,5roku! To czas pracy wymienionych wyżej setek/tysięcy ludzi i kilkudziesięciu menadżerów. Dzięki temu procesowi AI nie pracuje na „surowych danych z tu i teraz” ale tych wyselekcjonowanych, i opracowanych w ramach RLHF, tzw. bezpiecznych zbiorach. Taki model nie jest wadą AI ale jego załozoną funkcją i nie dotyczy każdych danych ale tych wybranych z punktu widzenia korporacji lub twórców. Dlatego na wiele zapytań AI odpowiada nie przypadkowymi odpowiedziami, choćby najczęściej powtarzanymi, powszechnymi ale tymi dopasowanymi do wzorca. To nie zmienia postaci, że dwa dodać dwa zawsze jest cztery bez cenzury RLHF. W takich sprawach AI ma pełną samodzielność naukową:) i prawdą jest, że jest super encyklopedią pełną danych.

Po tej dygresji wróćmy zatem do pokolenia Z. Mechanizmy obronne, te biologiczne towarzyszą ludziom od zarania dziejów ich rozwoju ontogenetycznego. Niezależnie od funkcji psychologicznych projekcja jako sposób pracy naszego umysłu zawsze opiera się o oszczędzanie energii poprzez skróty, uproszczenia i gotowe, powtarzane informacje. Ten mechanizm jest wszechobecny i dotyczy każdego, tak jak odruchy dotyczą nas wszystkich.

Teza „oszczędzania pracy mózgu” odnosi się do takich aktywności w sieci internetowej (rozumianej jako przestrzeń komunikacyjna), w których działania uczestnika maja charakter projekcyjny, a strefa poznawcza angażuje głównie postrzeganie wzrokowe. Nie mam tu na myśli czytelnictwa, które zmysł wzroku angażuje w minimalnym stopniu jeśli wziąć pod uwagę całą pracę mózgu w trakcie czytania. Niestety młodzież w internecie nie czyta. Internet stoi na obrazach. A młodzież (dorośli też) ogląda! Najpopularniejsze platformy internetowe w tym platformy społecznościowe (poznamy je po wartości jaką im się nadaje na giełdach) ale również prawie wszystkie gry internetowe, gdzie gracz przypisuje własne postawy, emocje i cechy postaci/ urządzeniu, przedmiotowi w grze są oglądane a nie czytane. Czytanie jest marginalizowane. Internet, się zdecydowanie, w większości, tylko ogląda. Obrazy i filmy skupiają nasza uwagę i generują emocje. Emocje obciążają pamięć i neurohormonalnie, chemicznie cały organizm ale nie trenują mózgu. Platformy autoprezentacji; Facebook, TikTok itp. generujące miliardy aktywności u ludzi, wiedzą to najlepiej. Przekaz wymagający analizy i syntezy, każący skupić uwagę, jest skracany przez samych użytkowników. Głównym motywem są i pozostaną obrazy, zdjęcia i filmiki i to niezależnie od realizmu czy prawdy (wartość prawdy w przekazie nie ma znaczenia dla popularności projekcji). YouTube jako główny gracz pozyskujący i udostępniający cudzą twórczość od niedawna stawia na short video. Dlaczego? Może dla tego, że nikt i tak nie jest wstanie obejrzeć w ciągu całego życia nawet 10% tego co już zgromadzono a co mogłoby go zainteresować. I tu mała dygresja. Bez obserwowania preferencji oglądających takie platformy jak YT przestały by być popularne. Kto bowiem przedarłby się w tym chaosie szukając swoich zainteresowań i preferencji. Inwigilacja internetowa jest tu zatem niezbędna dla zatrzymania widza, mówiąc wprost niezbędna dla istnienia tego biznesu w takiej skali.

W chwili obecnej większość potrzeb, poza fizjologicznymi ludzie są w stanie zaspakajać poprzez internet. Zaspakajamy tam nawet potrzeby transcendencji, jeśli ktoś je odczuwa, albowiem te potrzeby nie są realizowane przez wszystkich. Sam bezproblemowy dostęp do sieci internetu, już powoduje u większości młodych ludzi spokój. Miedzy innymi poprzez dostęp do informacji czujemy się bezpieczniejsi, nawet gdy to iluzja, że nie jesteśmy sami. Potrzeby przynależności, afiliacji społecznej, bycia z innymi, młodzież w większości zaspakaja przez internet. Samorozwój, najczęściej szczyt potrzeb większości ludzi, to w tej chwili prawie wyłącznie internet. O zgrozo sukces młodzież przypisuje byciu influencerem. A w każdej z tych sfer dominują zdjęcia i filmy jako główne źródło przekazu – projekcji rozumianej podobnie jak w psychoanalizie przeniesienie i przeciwprzeniesienie. Tak popularne obecnie usługi AI najwięcej zapytań i poleceń otrzymują w sprawie generowania obrazów i filmów, które następnie skupiają uwagę tysięcy innych osób, stanowiąc źródło autopromocji i projekcji zarówno dla nadawców jak i odbiorców.

Skracanie widoczne jest nie tylko w warstwie poznawczej ale i emocjonalnej. Słowa o życiu emocjonalnym człowiek internetowy, zastąpił e-motinkami, niewyraźnymi, niedookreślonymi prymitywnymi skrótowcami, wyrażanymi wg upodobania a nie prawdy. Prawdziwa emocjonalność, która w odbiorze nie jest cool jest porzucana, bo nikt na nią nie czeka! Sprzedają się za to rewelacyjnie nieprawdziwe obrazy quasi-szczęśliwych uśmiechniętych, zdrowych i bogatych, dodajmy najlepiej w tłumie wielbicieli i w nieziemskiej wprost scenerii. Te obrazy są przyjmowane bez zastrzeżeń intelektualnych, bez myślenia i bez oceny jako pożądane (vide szał oglądalności influencera – „ekipa Friza” z lata 2021. Przykładów takich silnych ale pustych fascynacji nieprawdziwym światem internetowych super osobowości jest dużo, dużo więcej).

Taki właśnie jest wirtualny przekaz. Jest go mnóstwo w wielu wydaniach i aranżacjach. Nie sposób wymienić wszystkich metod na takie projekcje. Niestety, praktycznie każdy czas spędzany w internecie, naraża na zmniejszenie zdolności poznawczych, bo gro treści internetowych zmusza nasz mózg jedynie do nadawania znaczenia obrazom bez głębszej analizy[1].

Oczywiście internet, postrzegany jako nieprzebyta biblioteka nie przestaje być, dla niektórych, źródłem bogactwa informacji i wiedzy. Od ludzi zależy jak zostanie wykorzystany, to oczywiste. Zawsze jednak należy pamiętać o mechanizmach, które rządzą ludzkim postrzeganiem. Z racji naszego rozwoju i energetyki funkcjonowania, ludzki umysł chętnie „idzie na skróty”. Ten sposób funkcjonowania zubaża jego możliwości. To zubożenie jest charakterystyczną cecha pokolenia Z.

Podsumowując tezy.

  • Najczęściej oglądana i wykorzystywana twórczość internetowa przez osoby pokolenia Z to nie jest publicystyka ani inna działalność pro rozwojowa lub poznawcza.
  • Zdecydowana aktywność ludzi pokolenia Z w internecie przybiera charakter projekcji opartej o obrazy. Przy dużej liczbie postrzeganych obrazów, aktywność OUN skupia się na przypisywaniu tym obrazom prostych znaczeń i cech bez analizy poznawczej (to nie jest wizyta w muzeum obrazów gdzie twórczość jest pełna „niedookreśleń”)
  • Opisywane w literaturze naukowej cechy pokolenia Z, to skutki, naturalnych cech strukturalnych i fizjologicznych długotrwałej pracy mózgu człowieka na obrazach
  • Przewaga aktywność internetowej opartej o obrazy prowadzi do zmniejszenia zdolności poznawczych. i zmian w osobowości
  • Mechanizm redukcji przybiera postać niwelowania nieużywanych cech, właściwości i funkcji całego aparatu poznawczego, osobowościowego i kondycji biologicznej organizmu (wzrost ugodowości, spadek krytycyzmu i sumienności, zniekształcenie norm etyki i moralności, wzrost cech hedonizmu, spadek empatii, i ogólnej aktywności ze szczególnym uwzględnieniem aktywności fizycznej i społecznej, spadek rezyliencji)
  • Straty, braki i utrudnienia, które powstają szczególnie w sferze poznawczej, osobowościowej i biologicznej tak funkcjonującego człowieka, mogą być widoczne w wielu aspektach jego życia.

Inne problemy badawcze, już na oddzielną pracę naukową;

  • Czy i w jakim stopniu można odwrócić lub jak minimalizować skutki i zmiany takiego procesu.
  • Czy istnieje i ile wynosi granica czasowa funkcjonowania człowieka w ramach redukcji poznawczej, której przyczyną jest mechanizm oparty na projekcji, aby zmiany były nieodwracalne

ps. Cyfrowy świat łatwo przybiera taką postać jaką mu nadajemy sami. Wystarczy czasem tylko w nim być.

© 2025 Tomasz M. Gajewski. Wszelkie prawa zastrzeżone.

[1] Mimo informacji, przekazywanych w rożnego rodzaju programach popularnonaukowych, nadal praca mózgu człowieka jest daleka od pełnego zrozumienia. Na całe szczęście, jak sądzi autor dla wszystkich, (ale nie dla nauki np. medycyny) wiele fundamentalnych pytań pozostaje bez odpowiedzi (np. zapisywanie wspomnień, sen i marzenia senne, pamięć długotrwała, energetyka mózgu, który .zużywa tyle energii co słaba żarówka a dokonuje operacji wymagających olbrzymiej energii przy podobnych efektach pracy komputerów). Badania nad mózgiem, mapowaniem mózgu , konektomiką, trwają od wielu lat i są obecnie intensyfikowane na całym świecie, w celu tworzenia superkomputerów, jeszcze lepszych modeli AI, czy migracji świadomości człowieka do komputera, co jak się mówi w ramach s-fi prowadzić ma do nieśmiertelności cyfrowej.

2.Polski filozof R.Ingarden (realista) w teorii dzieł literackich uwzględnia dzieła jako efekty twórczości wyposażone w cztery warstwy; warstwę brzmień-dźwięków, znaczeń słów oraz podmiotów i przedmiotów opisywanych – czyli „warstwy uschematyzowanego widzenia świata” przedstawionego w dziele. Zauważyć trzeba, że wszystkie te warstwy maja charakter projekcyjny, subiektywny i całkowicie indywidualny. Przy czym Ingarden w ramach takich schematów postrzegania różnicuje dwa obrazy, dzieło twórcy i sam obraz, który tworzymy w jego odbiorze, podkreślając rolę niedopowiedzeń właśnie! Ta kwestia wkracza w jeden z fundamentalnych sporów filozoficznych, mianowicie czy świat istnieje nawet bez naszej świadomości czy też istnieje tylko w naszej świadomości, gdy nadajemy mu znaczenia i opis. Ingarden jako realista uznaję, że istnieje byt realny np. kamień oraz byt związany z projekcją – jak widzi to autor tego artykułu, czyli byt intencjonalny – ten kamień w świadomości odbiorcy. Każdy odbiór dzieła literackiego, dzieła sztuki, dzieła kultury czy realnego „żywego”obrazu świata zewnętrznego niesie ze sobą mnóstwo niedopowiedzeń, które musimy wypełnić. W jakości tych niedowiedzeń upatrujemy wielkość dzieła lub widoku. Wypełnianie niedowiedzeń zmusza nasz mózg do pracy szczególnie w warstwie wyobrażeniowej i poznawczej. Ta zaś odpowiada za możliwości pracy na symbolach i wyobrażeniach rzeczy, pozwalając fantazjować w granicach realizmu jak i poza nim. W przeciwieństwie do obrazów internetowych (mówiąc wprost zdjęć i w mniejszym lub większym stopniu także filmów o poziomie Tik-Tokowym czy YouTube’owym) dzieła sztuki, szczególnie literackie dzieła, nigdy nie są kompletne. Autor daleki jest od generalizowania i popadania w skrajny negatywny osąd wizualnej twórczości internetowej, wskazując jedynie na fakt, że przekaz wizualny jest w dużej mierze dookreślony i „gotowy”. W literaturze, sztuce i wytworach kultury niedookreślenia są niezbędną przestrzenią dla wyobraźni odbiorcy i stanowią o wielkości dzieła Zdjęcie czy prosty film jakich jest większość w necie, „zamyka” byt w jednych, stałych ramach, bez luk, które każdy z nas musi wypełnić własną twórczą wrażliwością. Większość internetowych obrazów i filmów, narzuca odbiorcy konkretną wizję rzeczywistości, zwalniając go z twórczego wysiłku, tu projekcji i konkretyzacji, które niejako są współtworzeniem, kontynuacją dzieła (wg Ingardena to właśnie byt intencjonalny). Ten właśnie aspekt odpowiada wg. autora za zmniejszenie potencjału poznawczego pokolenia „Z”.

Przejdź do treści