Nieubłagana demografia
Temat demografii wydawać się może w sezonie wakacyjnym tematem „ogórkowym”. I oczywiście możne takim być gdyby nie fakt, że obecne dane dotyczą rzeczy najważniejszej jaką jest państwo, jego trwanie i przyszłość. Trudno o ważniejszy temat.
Nie czytając danych statystycznych, bo te okazują się nieregularnie i są w wiekszości nieporównywalne, albowiem często zmienia się dane wejściowe, widać gołym okiem, że demograficznie Polska wymiera. Widać to na ulicach a najlepiej w przedszkolach i szkołach podstawowych. Jest to szczególnie widoczne dla statystyków, urzędników zbierających dane oraz dla stanu nauczycielskiego, który ze zjawiskiem był w stanie się już zaznajomić lata wcześniej. Spośród wymienionych zawodów należy przywołać nauczycieli wychowania przedszkolnego i wczesnoszkolnego. To oni co roku widzą mniej dzieci w swoich oddziałach i placówkach. Najmniej trend spadkowy widoczny jest w szkołach ponadpodstawowych. ba tam mieliśmy niedawno dublowanie roczników, który spowodował wzrost liczby uczniów.
Dane tylko z jednego województwa pokazują trend widoczny już od początkowych lat XXIw. mniej urodzeń. Jak w każdym roku przy tak dużych danych jak np dziesiątki milionów efekty skoków wyżów i niżów demograficznych, dla przeciętnego obywatela widoczne są dopiero po wielu latach. Obecny trend niżowy w Polsce nie powinniśmy nazywać niżem demograficznym ale klęska demograficzną. Niż lub wyż to efekt zmiany liczby urodzeń, który ma wiele przyczyn i jest przejściowy z nadzieją duża na zmianę. To co obserwujemy w Polsce ma inną naturę. Nic nie wskazuje, że jest to zwykły niż demograficzny o wielu trudnych do odganiacie przyczynach. Na pewno nie jest też przejściowy bo trwa ponad 26 lat a spadki utrzymują się by nie powiedzieć pogłębiają co roku.
Polska wg danych Eurostatu jest najszybciej wyludniającym się krajem Europy. Mężczyźni żyją w Polsce najkrócej w całej UE. Statystycznie pracujemy też najwięcej w roku. Jak to możliwe, że w ciągu 22 lat (tyle jesteśmy w UE)wyprzedziliśmy kraje starej unii, która boryka się z demografią od dziesięcioleci dłużej. Teza wydaje się prosta; w Polsce główna przyczyna tak silnego spadku jest inna niż w reszcie Europy. Tą przyczyną jest dziura demograficzna spowodowana eksodusem młodych Polaków, którzy postanowili wyjechać z kraju, bo ten w ich ocenie, nie dawał szans na rozwój (praca, godziwe wynagrodzenie, mieszkanie, rodzina, dzieci). Można powiedzieć, ze „jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodził” co mogłoby sugerować, że jest to kwestia ocenna, indywidualna i subiektywna. Mogło by tak być, gdyby nie liczby. Ocenia się, że taki pogląd, wymuszający trudną decyzję wyjazdu z kraju, podjęło już ponad 8 milionów młodych Polaków. A może więcej? Oczywiście zdecydowana większość z nich nie traci kontaktu z Polską. Odwiedzają swoich bliskich, przyjaciół, rodziców, ba maja tu meldunki, własne mieszkania. Taki stan uniemożliwia realne oszacowanie problemu, dlatego dane są szacunkowe i mogą odbiegać od prawdziwych.
Jak podają dane tylko, w województwie mazowieckim, ubyło w stosunku do poprzedniego roku 5.8% dzieci w przedszkolach. W przedszkolach problem jest widoczny z najmniejszym opóźnieniem. Jeżeli ekstrapolować te dane na resztę kraju to za 10 lat liczba urodzeń, ledwo przekroczy 120 tyś. Za 20 lat może wynosić ok. 66tyś.
Gdyby zobrazować to, coroczną linią przez, która przechodzą w dwu kierunkach, nowo urodzeni i odchodzący Polacy, różnica na koniec tego 20 letniego okresu, była by bardzo widoczna. Na jednego przychodzącego przypadać może 10 odchodzących. A może więcej niż dziesięciu… . Polaków może ubywać więcej niż pół miliona rocznie!
To oczywiście szacunki zakładające, że poziom życia nie zmieni się i będziemy mieć pokój. Jeszcze kilka lat temu argument o pokoju nie przychodziłby do głowy. W dobie obecnej należy go uwzględnić. I nie jet to ocena przeciętnego Polaka ale samego Premiera – vide wypowiedź z 24.04.2026r.
O problemach polskiej demografii pisaliśmy kilkakrotnie, licząc, że trend uda się powstrzymać i zmienić. Obecnie do starych zagrożeń dla wyjścia z kryzysu (poziom życia w Polsce na tle innych krajów) dochodzą nowe np. wyzwania emerytalnego systemu, który może sprzyjać lub nie demografii. O niuansach dotyczących emerytur w kontekście demografii można przeczytać tutaj.


