Hulajnogi to nie zabawki

Zmiany w sposobach poruszania się zapoczątkowane około 2020r m,in, przez wprowadzenie do wielu miast usługi wynajmu elektrycznej hulajnogi stają się problemem poważnym, bo związanym z bezpieczeństwem.

Liczba zdarzeń z udziałem kierujących hulajnogą wzrasta z roku na rok, i to nie o kilka procent ale kilkadziesiąt lub kilkaset, zależnie od skali czasu. Hulajnogą poruszają się dzieci poniżej 10 rż. Robią to za wiedzą i zgodą swoich opiekunów, którzy tak jak ich dzieci traktują hulajnogę jak zabawkę, praktyczną bo użyteczna. Za tym niestety nie idzie w parze wiedza o prawidłach poruszania się po drogach i chodnikach. Nagminne jest przekraczanie predkości przy jeździe po chodniku (ta ma być zbliżona do prędkości pieszych czyli ok 5-6km/h), jazda we dwoje. Maksymalna prędkość e-hulajnogi to 20km/h. Zdarzają się też „przejażdżki” drogami krajowymi na których prędkość jest większa niż dopuszczalne 30km/h. Dodajmy dużo większa.

Do innych wykroczeń wśród użytkowników e-hulajnóg należy np. bagatela pozostawianie hulajnogi. Ta sfera też jest określona i nie budzi wątpliwości. Nie wolno jej zostawiać przy krawędzi jezdni ale na zewnętrznej, dalszej części pobocza lub chodnika. Nie wolno też przewozić pasażerów, zwierząt ani przedmiotów. Warto, mimo braku obowiązków, mieć na głowie kask.

Karty rowerowe, które mogą wydawać dyrektorzy szkół np. podstawowych już sporo lat temu zeszły ze sceny oddziaływań jakie może wdrażać polska szkoła. Edukacja w zakresie prawa o ruchu drogowym zaczyna się od pełnoletności, gdy młody człowiek chce mieć prawo jazdy. To bardzo późno jak na wiedzę o dydaktyce – nauce jak nauczać skutecznie. Może dlatego w Polsce łatwiej zdaje się maturę niż prawo jazdy? (zdawalność matur w I terminie-ok 80% gdy praw jazdy ok 20%)

W tym zakresie musi się coś zmienić jeśli chcemy dbać o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży, obecnych użytkowników elektrycznych hulajnóg jak i przyszłych kierowców. Szkoły podstawowe winny wrócić do praktyki wydawania kart rowerowych młodzieży, która przejdzie odpowiednie szkolenie zakończone egzaminem. przy czym taka praktyka powinna być powszechna a nie okazjonalnie-wyjątkowa.

Mówiąc o problemie należy dodać do deficytów wiedzy o prawie drogowym, u polskiej młodzieży, deficyt wyobraźni (ośrodki wyobraźni w mózgu ostatnimi laty cierpią w skutek braku bodźców albowiem obecne dzieci mają gotowe obrazy w telefonach i laptopach) o skutkach zderzeń i upadków. Tu wielką role odgrywa nauka fizyki. Dzisiaj jesteśmy wstanie zobaczyć efekt bez doświadczania go. Taką rolę pełnia symulatory w które wyposażone są punkty WORD.

Ważne też wydaje się być edukowanie rodziców dzieci w zakresie obowiązujących przepisów dotyczących korzystania z rowerów elektrycznych i hulajnóg jak i tzw urządzeń transportu osobistego – UTO. Nie każdy rodzic to kierowca samochodu lub hulajnogi. Ba, nawet nie każdy kierowca samochodowy zna przepisy dotyczące poruszania się hulajnogami. Jest więc co robić w tym zakresie.

Nasze stowarzyszenie od początku działalności na niwie, szeroko rozumianej pomocy dzieciom, działało w zakresie profilaktyki bezpiecznego korzystania z dróg i chodników, w tym bezpiecznego poruszania się po drogach rowerowych i chodnikach, dzieci i młodzieży. Przypominania dobrych praktyk nigdy nie za dużo.

Wszystkim chcącym bezpiecznie poruszać się hulajnogami polecamy kilka stron internetowych o tej tematyce;

Przepisy dotyczące m.in hulajnóg elektrycznych

Zobacz też

Przejdź do treści