GUS publikuje

A my przytaczamy najnowsze dane statystyczne opublikowane przez polski Główny Urząd Statystyczny i Eurostat. Warto jak zawsze czytać informacje statystyczne o naszym kraju. W ubiegłym roku Polska była liderem w Unii Europejskiej w spadku liczby ludności. Bijemy pod tym względem wszystkie kraje jak to mówią potocznie „na łeb na szyję”. Druga w UE „na podium” Grecja jest 10 razy lepsza, bo gdy u nas ubywa ok. 132 tyś. Polaków rocznie w Grecji tylko i aż ok. 16 tyś. trzeci w kolejności takiego rankingu kraj Węgry – zaliczył ubytek o ok 15 tyś. Celowo przytaczamy te liczby by uzmysłowić skale zmian z jaką mamy do czynienia w Polsce w kontekście ogólnego trendu.

Demograficzny polski armagedon jest o wiele większy niż to co obserwujemy nie tylko w Unii Europejskiej (7 krajów ze spadkiem i 20 krajów ze wzrostem liczby ludności) ale i na świecie. Portale ekonomiczne wieszczą niechybna katastrofę w wielu dziedzinach (handel, usługi, turystyka, gastronomia, budownictwo mieszkaniowe, szkolnictwo itd). Wzrasta tzw. współczynnik obciążenia demograficznego czyli relacji miedzy pracującymi (100) i tymi którzy już nie pracują (71) ze względu na staż, wiek i inne okoliczności I tylko w jednej dziedzinie spadek równa się coś dobrego – w liczbie bezrobotnych, którą mamy najniższą od 34 lat! Czy jest to jednak powód do zadowolenia skoro wiadomo, że spadek bezrobocia w Polsce w prostej linii zależy od spadku liczby mieszkańców a nie jakby się to mogło wydawać, od zwiększenia liczby miejsc pracy.

Portale rozpisują się o prostych przyczynach tak złej sytuacji demograficznej, mianowicie liczba urodzeń minus liczba zgonów. Można i tak, matematycznie rozwiązać problem. Czy on nam pomoże w zrozumieniu sytuacji? Powody przecież można obejrzeć na kanałach telewizji w programach dokumentalnych z cyklu „Polacy za granicą” czy „Jestem z polski”. Jak szacują zagraniczne media z Polski wyjechało nawet 8 milionów obywateli (dane szacunkowe nie potwierdzane przez GUS) a to właściwie jedno pokolenie, którego brak powoduje skutki, już nazywane jako katastrofalne. Jasne jest, że drugiego takiego wyjazdu młodych Polaków z kraju system nie udźwignie.

No cóż jak mawiano, co parafrazujemy za M. Tweine’m, o statystyce są małe kłamstwa, te duże i statystyka. I to, miejmy nadzieję, wziąć za prawdziwe i pocieszające.

Zobacz artykuł

Zobacz artykuł

Zobacz artykuł

Przejdź do treści